Feminatywy – czyli o decyzji, którą musi podjąć każda użytkowniczka języka polskiego – cz. II

Nauczycielka, policjantka, doktorka, psycholożka – to przykłady feminatywów w języku polskim. Wszystkie te rzeczowniki są poprawne językowo, zaś używanie ich na co dzień uważam za wybór każdej z nas. W poprzednim artykule “Feminatywy – czyli o decyzji, którą musi podjąć każda użytkowniczka języka polskiego – cz. I” odniosłam się do najczęściej spotykanych argumentów “przeciw żeńskim końcówkom”. Dziś, na przeciwległej szali chciałabym więc postawić argument “za”. Tak, tylko jeden argument. Jednak, jest to według mnie, argument wagi ciężkiej i jest on wart naszej uwagi.

Feminatywy – czyli o decyzji, którą musi podjąć każda użytkowniczka języka polskiego – cz. I

Nauczycielka, psycholożka, kucharka, fryzjerka, doktorka, strażaczka – czy dla Ciebie również niektóre z tych słów brzmią mało profesjonalnie, infantylnie lub po prostu dziwnie? Bardzo prawdopodobne, że tak. Jeśli jednak, jesteś osobą dociekliwą, otwartą i poszukującą wiedzy, nie poprzestaniesz na tym prostym stwierdzeniu. Zadasz sobie natomiast pytanie “Dlaczego?”. Dlaczego, choć wszystkie te nazwy są w języku polskim poprawne, niektóre z nich wydają się nam dziwne? Dziś o feminatywach, czyli o decyzji, którą musi podjąć każda użytkowniczka języka polskiego.

Coraz bliżej Święta, czyli panowie oglądający Kevina i panie lepiące pierogi (+ Atlas facetus domesticus)

Jako dziecko uwielbiałam Święta i nie rozumiałam, jak ktokolwiek może ich nie lubić. To pierwsze zostało mi do dzisiaj. To drugie wyjaśniła mi bardzo dosadnie moja babcia. Kiedy miałam jakieś sześć lat powiedziała mi, że nienawidzi Świąt. Nie było to nic w stylu “eeeh, ja tam wolę wakacje” albo “nieee, jakoś mnie to nie kręci”. Nie. Moja babcia wróciła z pracy, posprzątała mieszkanie, wyprała firanki, ulepiła jakieś trzysta pierogów i właśnie zabierała się za ucieranie maku do trzeciego makowca i kiedy powiedziała bardzo wyraźnie “Nienawidzę Świąt”. Cóż, coraz bliżej Święta, a w wielu domach będzie w tym roku tak samo, jak w domu mojej babci. Czyli panowie oglądający Kevina i panie lepiące pierogi.

Czy tylko ja mam problem z mówieniem “nie”?

Problem ze słowem “nie” to częsta przypadłość kobiet. I to nie tylko w takim sensie, że kobiety nie potrafią tego słowa używać. W naszej kulturze słowo “nie” po prostu kobiecie “nie przystoi”. Nie wierzysz? Być może należysz do grona tych szczęśliwych kobiet, które nauczyły się odmawiać bez wyrzutów sumienia. Bardzo często jest jednak tak, że nie umiemy powiedzieć “nie” bez tego ciężkiego uczucia, że należałoby naszą odmowę jakoś usprawiedliwić czy wyjaśnić. I, że ta druga strona właśnie takiego wyjaśnienia lub usprawiedliwienia oczekuje. Tymczasem nauka odmawiania to najważniejszy krok ku pełnej asertywności.

Kobiety mają gadane, czyli o komunikacji kobiet i mężczyzn

Kobiety wypowiadają średnio o 13 tys. słów dziennie więcej niż mężczyźni. Tak mówią niektóre statystyki. “Kobiety bez przerwy paplają”, natomiast “mężczyźni mówią tylko wtedy, gdy coś jest warte powiedzenia” – tak mówi stereotyp. Sama nie wiem kiedy i jak, te całkiem konkretne dane statystyczne, przyjęły formę krzywdzącego stereotypu.

Brzydkie słowo “feministka”

Mam wrażenie, że dzisiejszym artykułem narażę się na krytykę zarówno za strony niektórych feministek, jak i niektórych przeciwniczek feminizmu. Nie szkodzi. Dzięki mojej wiedzy na temat komunikacji oraz sporemu doświadczeniu na tym polu, z krytyką radzę sobie całkiem nieźle. Jestem przy tym bardzo ciekawa Twojego zdania na temat, który jest dla mnie, jako kobiety i lingwistki, bardzo istotny. Porozmawiajmy zatem o tym “brzydkim” słowie, jakim jest “feministka”.

Żelazna logika męskiego świata czy kobieca intuicja?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, wejść między ludzi i odnieść, niewytłumaczalne wrażenie napiętej atmosfery? A może przytrafiło Ci się kiedyś, natknąć na rozmowę dwóch osób i być niemal pewną, że rozmawiały o Tobie? Jeżeli tak, nie musi to od razu oznaczać, że cierpisz na urojenia. Jest raczej bardzo prawdopodobne, że oto odezwała się Twoja kobieca intuicja.

Akademia Lwic – Komunikacja dla Kobiet

Czy znacie to powiedzenie, że jak kobieta mówi “nie”, to znaczy, że “tak”, “nie” albo “może”? Ile jest w nim prawdy? Czy rzeczywiście kobiety nie wiedzą czego chcą? A może, wiedzą, ale nie potrafią tego przekazać? Niezależnie od tego, jak głupi i szkodliwy wydaje mi się ten stereotyp, skłonił  mnie on do pewnej refleksji. Mianowicie, że choć umiejętności komunikacyjne to potężne narzędzie, a kobiety mają doskonałe predyspozycje, by z tego narzędzia w pełni korzystać, mało która z nich potrafi się nim efektywnie posługiwać.