Jak się ma Twoja samodyscyplina? – czyli o najważniejszym czynniku sukcesu.

Jest czerwiec. Czy wiesz, co to oznacza? Oznacza to, między innymi, że minęło właśnie ponad pół roku odkąd sporządziłaś listę swoich postanowień noworocznych! Jeśli świętujesz już pierwsze sukcesy wynikające z ich dotrzymania – serdecznie gratuluję! Jeśli jednak powyższe zdanie poruszyło w Twoim sercu nutkę żalu, to bardzo prawdopodobne, że coś poszło nie tak… Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Warto natomiast zdobyć się na porządną autorefleksję i zadać sobie jedno, bardzo ważne pytanie. Mianowicie: Jak się ma Twoja samodyscyplina? Dziś o najważniejszym czynniku sukcesu – szczerze i bez klepania po pleckach.

Samodyscyplina brzmi niefajnie.

Samodyscyplina to takie staromodne słowo, które oznacza umiejętność regulowania naszych zachowań w taki sposób, by ukierunkowane one były na realizację naszych celów. Samodyscyplina brzmi niefajnie. Na pewno dużo gorzej niż słowo motywacja i mniej poetycko niż słowo wena. Powiedzmy wprost – samodyscyplina brzmi strasznie przyziemnie. A jednak, to właśnie ta przyziemna samodyscyplina jest najważniejszym czynnikiem sukcesu (czymkolwiek by ten sukces dla Ciebie był).

Pomyśl tylko… co z tego, że potrafisz świetnie planować, jeśli po drodze, prędzej czy później pojawia się zwyczajne “nie chce mi się” i  cały misterny plan bierze w łeb? Co z tego, że opanowałaś umiejętności wyznaczania sobie celów, jeśli poszczególne działania prowadzące do ich realizacji są tak żmudne, że codziennie odkładasz je na jutro? Co z tego, że w przypływie motywacji potrafisz zabłysnąć pracowitością albo geniuszem, jeśli nie da się być zmotywowaną non stop, przez 365 dni w roku?

Realizacja celów – wyobrażenia kontra rzeczywistość.

Istnieje takie przekonanie, że jeśli robisz coś z pasją, to nie zauważysz nawet wysiłku, który w to wkładasz. Mówi się też, że jeśli jesteś wystarczająco zmotywowana, to sukces przyjdzie do Ciebie sam, jakby przyciągnięty Twoim pozytywnym myśleniem. Cóż… to wszystko brzmi bardzo ładnie i na pewno zawiera w sobie trochę prawdy. Pozwolę sobie jednak na wyrażenie opinii, że te piękne słowa przegrywają często w starciu z nasza rzeczywistością i że nie należy brać ich jednak zbyt dosłownie.

Dlaczego? Bo jestem przekonana o tym, że sukces w realizacji naszych celów jest sumą tych kilku chwil pełnych pasji i motywacji oraz wszystkich tych licznych momentów, w których udało nam się, po prostu, pokonać nasze słabości. To nie motywacja czy pasja decydują o naszym długoterminowym powodzeniu w realizacji celów. Wręcz przeciwnie! Wiara w to, że musisz być ciągle zmotywowana i pasjonować się wszystkim, co robisz, może prowadzić do zwykłej frustracji. Takie założenia są po prostu mało realistyczne. Nie wierzysz?

Samodyscyplina, pasja i motywacja.

Załóżmy więc, że Twoją pasją jest wyszywanie. Potrafisz spędzać całe godziny z igłą i nitką w ręku i angażujesz się w to tak bardzo, że nawet nie czujesz drętwiejącego karku. Załóżmy też, że postanowiłaś zacząć na tej pasji zarabiać i jesteś przepełniona motywacją, bo przecież kochasz to, co robisz i jesteś w tym cholernie dobra. W Twoich wyobrażeniach wyszywasz całymi dniami, realizujesz swoją pasję i jeszcze ktoś Ci za to płaci… Czy nie brzmi to pięknie?

Cóż, szybko okaże się jednak, że żeby zarabiać na wyszywaniu, nie wystarczy tylko wyszywać. Musisz znaleźć klientów, skontaktować się z nimi i określić ich oczekiwania wobec Twoich produktów. Możesz też założyć sklep internetowy i czekać aż klienci sami się do Ciebie zgłoszą. Musisz wtedy jednak zająć się organizacją takiego sklepu, robić zdjęcia Twoich produktów, publikować je, odpowiednio wyceniać Twoje dzieła i dostarczać je do Twoich klientów. Ostatecznie będziesz musiała zająć się także podatkami związanymi z Twoją działalnością, rozliczeniami z klientami oraz ich ewentualnymi zażaleniami.

I co wtedy?

Widzisz ile dodatkowych zadań pojawiło się na Twojej drodze ku realizacji tego prostego celu, jakim było zarabianie na Twojej pasji? Jestem pewna, że nie wszystkie z nich budzą w Tobie entuzjazm… Czy oznacza to jednak, że przestałaś kochać wyszywanie? Albo że zarabianie na Twojej pasji nie ma w takim razie sensu? Nie! Oznacza to po prostu, że musisz w sobie znaleźć odpowiednio dużo samodyscypliny, by realizować wszystkie te działania, które, choć mało atrakcyjne i trudne, prowadzić będą do Twojego nadrzędnego celu.

I dlatego właśnie, samodyscyplina jest moim zdaniem, najważniejszym narzędziem realizacji naszych celów i postanowień. To ona pozwala nam trzymać się obranej drogi nawet wtedy, gdy droga ta wydaje się nam żmudna i nudna. Pasja, motywacja, planowanie i dobra organizacja są bardzo ważne. Jednak bez samodyscypliny działają jak źle naoliwiona maszyna. Wyćwiczona samodyscyplina działa zaś niezależnie od niesprzyjających czynników. Jest naszym oparciem i silnikiem awaryjnym na drodze do sukcesu.

Postaw na samodyscyplinę!

Minęło pół roku odkąd sporządziłaś Twoją listę postanowień noworocznych. Czy wiesz co to oznacza? Oznacza to, że zostało kolejne pół roku na ich realizację! Jeśli chcesz maksymalnie wykorzystać nadchodzące sześć miesięcy i dać Twoim postanowieniom jeszcze jedną szansę, to świetnie! Skorzystaj przy tym z nowoczesnych metod, np. z metody wyznaczania celów SMART (znajdziesz ją tutaj) oraz zadbaj o Twoją komunikację intrapersonalną ukierunkowaną na realizację postanowień (przeczytaj o tym tutaj). Przede wszystkim jednak, postaw na staromodną samodyscyplinę!

Czy wiesz, jak ją trenować? Jeśli nie, przeczytasz o tym wkrótce, na blogu Akademii Lwic! Wróć więc po więcej:)

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *