Nie mam obsesji na punkcie poprawności ortograficznej.

Jestem lingwistką, zajmuję się językiem i komunikacją, w związku z tym, moje dzisiejsze wyznanie może się Wam wydać co najmniej nieodpowiednie. A jednak, jestem gotowa podzielić się z Wami moją wielką tajemnicą… Przyznaję niniejszym, że nie mam obsesji na punkcie poprawności ortograficznej. Nie chodzi o to, że uważam ją za nieistotną (wręcz przeciwnie). Po prostu, błędy ortograficzne nie powodują u mnie skoków ciśnienia czy bezsenności. Rozumiem jednak osoby, dla których każde błędnie użyte “u/ó” przybiera postać czerwonej płachty. Dla mnie takimi płachtami są “błędy” zupełnie innego rodzaju. Przygotujcie się na wielką falę subiektywizmu!

“Ale się spasłaś! No co, jestem po prostu szczery…”

Podobno istnieje taka reguła, że jeśli zakomunikujesz swojemu rozmówcy, że “jesteś po prostu szczery/szczera”, to możesz sobie pozwolić na każde grubiaństwo i zostanie Ci ono wybaczone. Ta reguła jest do dupy. Serio, nie trzeba niebywałej inteligencji ani nawet wielkiej empatii, żeby dostrzec różnicę między szczerością a chamstwem. Szczerość jest wspaniałą cechą i cenię ją sobie bardzo wysoko. Jednak traci dla mnie na wartości, jeśli nie towarzyszy jej choćby odrobina taktu.

Zaprawdę powiadam Wam, nie wszystko, co pojawi się w Waszej głowie, musi zostać od razu głośno wypowiedziane. Dotyczy to zwłaszcza naszych negatywnych przemyśleń na temat innych osób. Każdej z nas zdarza się czasem pomyśleć coś brutalnie szczerego, nieprzyjemnego lub nawet złośliwego. Nikt nie ma prawa cenzurować naszych myśli. Nie znaczy to jednak, że ujawnienie tego, co myślimy jest zawsze ok. Zachowanie niektórych myśli wyłącznie dla siebie, nie uczyni z nas wcale kłamczuchów. Może jednak oszczędzić wiele nieprzyjemności tak nam samym, jak i innym.

Warto więc, zanim podzielimy się ze światem naszymi szczerymi opiniami, przeanalizować sytuację i zadać sobie kilka podstawowych pytań. Np.: “Czy Mateusz dał mi do zrozumienia, że chce się dowiedzieć, jak bardzo nie podoba mi się jego nowa fryzura?”, “Czy Krysia zapytała mnie o szczerą opinię na temat jej beznadziejnego związku z Adamem?”, “Czy moje krytyczne zdanie na temat wiary Andrzeja, jest dla niego w jakiś sposób istotne?”… A, i jak już odpowiemy sobie twierdząco na te wszystkie pytania, warto jeszcze ubrać nasze opinie w odrobinę szacunku dla drugiej osoby.

“Prawda jest taka, że niebieski to najlepszy kolor…”

Prawda jest taka, że coś mi się robi, kiedy podczas dyskusji nadawca komunikatu nie potrafi odróżnić prawdy od własnych przekonań. Kiedy komunikujemy się z innymi, możemy posługiwać się faktami, przekonaniami opartymi na prawdopodobnych przesłankach, naszych doświadczeniach lub aktualnej wiedzy oraz własnymi, całkowicie subiektywnymi opiniami. I każda z tych opcji jest jak najbardziej w porządku. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, której z powyższych opcji nasz konkretny komunikat dotyczy.

“Ziemia jest okrągła”, “Dieta niskowęglowodanowa jest skuteczniejsza od diety niskotłuszczowej”, “Lody czekoladowe są najlepsze na świecie”. Czy widzisz zasadniczą różnicę między tymi trzema wypowiedziami? Pierwsza wypowiedź posługuje się faktami, druga opiera się na niektórych badaniach naukowych (choć inne badania mogą mówić coś zupełnie innego) oraz wyborze mówiącego, by dać się przekonać akurat tym badaniom, trzecia zaś, jest zwykłą subiektywną opinią. Naprawdę, nie wszystkie te wypowiedzi zasługują na to, by doklejać do nich wyrażenie “prawda jest taka, że”.

Nie zrozum mnie źle, nie czepiam się użycia tego sformułowania, nawet jeśli, używane jest ono często na wyrost. Nie wymagam od nikogo poszukiwania prawdy absolutnej ani dokumentowania każdej swojej wypowiedzi badaniami naukowymi. Nie oczekuję również, że za każdym razem inni będą skromnie zaznaczać, że chodzi im tylko o ich własną opinię, zdanie czy przekonania. Wręcz przeciwnie, zachęcam raczej do oszczędnego używania sformułowań typu “moim zdaniem”, “w mojej opinii” (możesz o tym poczytać tutaj). Jeśli jednak słyszę wypowiedzi typu “Prawda jest taka, że wszystkie kobiety prędzej czy później chcą mieć dzieci” lub “Porządny klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził, taka prawda”, to zapala mi się czerwone światło.

“Ja osobiście uważam/myślę/sądzę, że…”

Jak subiektywnie, to na całego. Z tego co wiem (sprawdziłam w Internetach), wyrażenie “ja osobiście uważam, że” w języku mówionym jest właściwie całkiem poprawne. Nie wiem tylko, dlaczego ktoś miałby odczuwać potrzebę podkreślenia swojej osoby aż trzykrotnie w jednej wypowiedzi… Ok, dobra, nie mam dla siebie usprawiedliwienia. Najzwyczajniej w świecie irytuje mnie to sformułowanie. Taka prawda. No co, jestem po prostu szczera…

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *